Skocz do zawartości
Szukaj na Pecetowiczu
  • Utwórz konto

Agata Kochanowska - poćwiartowana przez swoich braci. Zagadki kryminalne


Rekomendowane odpowiedzi

Agata Kochanowska urodziła się 30 maja 1980 roku. Studiowała architekturę na Politechnice Krakowskiej, a na weekendy oraz wakacje przyjeżdżała do rodzinnego Zakopanego, zimowej stolicy Polski. Razem z młodszymi o dwa lata braćmi odziedziczyła po dziadku kamienicę na Krupówkach - po 1/3 zysku dla każdego z rodzeństwa. Cała trójka zgodnie podpisała umowę wynajmu.

 Dwa piętra zajmują pokoje do wynajęcia, zaś na trzecim mieszkają właściciele. Nie ma tu recepcji, goście mogą płacić wyłącznie gotówką.

Pensjonat nie posiada także swojej strony, a jedynie profil na portalu bookingowym, gdzie średnia ocen wynosi 8,2 na 10 gwiazdek. Ceny zaczynają się od 120 złotych, a w sezonie ciężko znaleźć wolny pokój - kamienica położona jest w atrakcyjnej lokalizacji, rzut beretem od turystycznego centrum miasta.

Właściciele opisywani są przez gości obiektu jako mili, pomocni, uśmiechnięci. To dwaj mężczyźni w średnim wieku, Grzegorz i Bartłomiej K., bracia bliźniacy. W tak zachwalanym przez gości pensjonacie, 2 lipca 2003 roku ćwiartowali zwłoki swojej siostry, Agaty. Co się dokładnie wydarzyło? 

Niestety, odkąd Grzegorz i Bartek skończyli osiemnaście lat, przejęli całkowitą kontrolę nad pieniędzmi, które przynosiły wynajmowane mieszkania. Z tego powodu dochodziło do częstych kłótni między trojgiem rodzeństwa. Bracia nie chcieli oddawać siostrze należnych pieniędzy, które stanowiło około 3,5 tys. złotych. Agata potrzebowała tych pieniędzy, by utrzymać się na studiach w Krakowie. Babcia rodzeństwa twierdzi, że Grzegorz i Bartek chcieli po prostu wyeliminować siostrę z współdzielenia kamienicy. W ostatnich latach ich niechęć do Agaty zmieniła się w jawną nienawiść.

Do ostatniej awantury między rodzeństwem dochodzi latem 2003 roku. Agata wraca z imprezy nocą z 1 na 2 lipca. Jej bracia wychodzą z domu przed południem, by pobiegać na stadionie - Grzegorz wraca godzinę później, Bartek zostaje dłużej, by zagrać w tenisa. Grzegorz natyka się na Agatę w kuchni. Jak zezna później, przypadkiem trąca ją ramieniem, co powoduje kłótnię - podobnie jak do tej pory, przedmiotem sprzeczki są pieniądze. Dochodzi do rękoczynów. Wzburzony mężczyzna chwyta za szklany dzbanek i rozbija go na głowie siostry. Ta upada na podłogę, lecz nie traci przytomności. Zszokowana jęczy z bólu, z rany na głowie sączy się krew. Grzegorz znajduje foliową torbę, siada na Agacie okrakiem i zakłada jej reklamówkę na głowę. Zaciska tak długo, aż kobieta przestaje się ruszać. Po tym przenosi ciało do drugiego pokoju, gdzie przykrywa je i zamyka drzwi na klucz.

W czasie, gdy dochodzi do zbrodni, matki rodzeństwa, Ewy K., nie ma w mieszkaniu - wyszła z psem na spacer. Po powrocie nie zauważyła niczego niepokojącego - Grzegorz zdążył zatrzeć wszystkie ślady. Kobieta ponownie wychodzi, a do mieszkania wraca Bartek. Dopiero wieczorem Grzegorz opowiada mu, co zrobił i przekonuje, że powinni ukryć ciało. Przy pomocy noża i szlifierki kątowej odcina Agacie głowę - decyduje się zakopać głowę i resztę ciała oddzielnie, by identyfikacja była trudniejsza. Bracia pakują zwłoki siostry do samochodu wraz z motyką, siekierą i szpadlem. W lesie nieopodal Witowa pozbywają się ciała - wrzucają je do wykopanego wcześniej dołu o głębokości nieco ponad metra. Grzegorz maskuje grób suchymi liśćmi i sadzi na nim małe drzewko.

Dzień później Grzegorz sam zakopuje głowę Agaty na Brzezinach. Po powrocie Bartek pomaga mu sprzątnąć samochód w celu pozbycia się dowodów. Kilka dni później o Agatę zaczyna niepokoić się jej matka. Udaje się jej dostać do pokoju córki, gdzie znajduje jej dokumenty i inne rzeczy osobiste. Już wie, że stało się coś złego i dzień później zgłasza zaginięcie na policję.

Pani Ewa zaczęła się domyślać, że za zniknięciem Agaty stoją jej synowie. Zawsze zżyci – jak to bliźniacy - od czasu feralnego poranka stali się niemal nierozłączni. Przekonali matkę do przeprowadzenia w mieszkaniu remontu. Zerwali i spalili parkiet, do tego skuli tynk ze ścian. Bagatelizowali zniknięcie siostry, mówili, że obraca się w podejrzanym towarzystwie.

Nagła chęć przeprowadzenia remontu w mieszkaniu tuż po zaginięciu Agaty wzbudziła podejrzenia wśród policjantów prowadzących śledztwo. Tłumaczyli, że zeznania Grzegorza i Bartłomieja od początku były niespójne. W połowie września zakopiańska policja zatrzymała braci i przeszukała ich mieszkanie. Znaleźli komputer z nagranymi rozmowami telefonicznymi Agaty, a do tego plik z ulotką informującą o jej zaginięciu. Pojawiło się zatem podejrzenie, że Grzegorz i Bartek planowali upozorować zaginięcie siostry.

Ciało wciąż pozostawało nieodnalezione.

Nadchodzi grudzień. W "Tygodniu Podhalańskim" ukazuje się rozmowa z jasnowidzem, do którego zwróciła się matka rodzeństwa. Padają informacje o potencjalnym miejscu ukrycia zwłok Agaty. Informacja ta bardzo niepokoi Grzegorza, który natychmiast namawia brata do odkopania ciała i przeniesienia go w inne miejsce. Nocą z 16 na 17 grudnia ponownie pojawiają się w lesie pod Witowem. Wyciągają zdekapitowane ciało Agaty, Grzegorz odcina siekierą nogi, by zwłoki lepiej się ułożyły. Chwilę później bracia zostają przyłapani przez Straż Graniczną - ci zauważyli wcześniej zaparkowany przy drodze samochód z foliowymi workami w środku. Zdziwił ich fakt obecności świeżych śladów prowadzących w głąb tatrzańskiego lasu w środku mroźnej, grudniowej nocy.

Gdy funkcjonariusze Straszy Granicznej zatrzymali auto do kontroli, od razu w oczy rzuciły im się czerwone ślady oraz zakrwawiona siekiera pod siedzeniem. Wyczuli również odór padliny. Grzegorz i Bartłomiej próbowali tłumaczyć się, że są kłusownikami. Jeden z funkcjonariuszy dostrzegł torbę, którą jeden z braci trzymał między nogami i poprosił o jej okazanie. Gdy ten nie chciał tego zrobić, powiadomiono policję, która, po usłyszeniu, kto został zatrzymany, natychmiast pojawiła się na miejscu. Policjanci trafili w lesie na świeżo rozkopaną ziemię. Bracia K. trafili na komendę, gdzie przyznali, gdzie ukryli ciało i głowę Agaty.

W trakcie procesu to Grzegorz bierze na siebie całą winę. Twierdzi, że Bartek jedynie mu pomagał. Zdaniem biegłych Bartek "łatwo ulegał takim samym emocjom, jak brat i był gotów spełniać jego oczekiwania (...) Istnieje silna więź między rodzeństwem bliźniaczym, która jest silniejsza niż między normalnym rodzeństwem".

11 maja 2005 roku Grzegorz K. zostaje skazany na 15 lat pozbawienia wolności za zamordowanie swojej siostry Agaty. Bartłomiej K. otrzymuje wyrok 4 lat więzienia za pomoc w zacieraniu śladów.

Grzegorz twierdzi, że zabójstwo było wypadkiem. Obrona domaga się zmniejszenia wyroków (10 lat dla Grzegorza, dla Bartka nie więcej niż rok, ponieważ pomagał najbliższej osobie, od której był uzależniony). Sąd odrzuca apelację.

Wkrótce matka rodzeństwa składa przeciwko nim pozew o uznanie ich za niegodnych dziedziczenia. Nie chce dopuścić do tego, by otrzymali spadek po siostrze, którą zabili. Sąd wydaje wyrok, w którym uznaje bliźniaków za niegodnych, a 1/3 kamienicy należącej się Agacie, ma zostać przyznana matce. Bracia odwołują się od tej decyzji, lecz nim sąd rozpatrzy apelację, matka wycofuje pozew. Sąd uznaje za niegodnego jedynie Grzegorza. Według aktualnych zapisów księgi wieczystej, właścicielami kamienicy są w 1/3 Bartłomiej, Grzegorz i ich matka.

Bartek wyszedł z więzienia po trzech latach. W 2010 roku zarejestrował działalność gospodarczą w kamienicy, w której jego brat bliźniak zamordował ich siostrę. Grzegorz dołącza do biznesu po dwunastu latach spędzonych w więzieniu.

Mieszkańcy Zakopanego uważają, że bracia Agaty osiągnęli swój cel. Z uwagi na to, że kobieta nie żyje, mogą swobodnie zarządzać kamienicą, o podział której awanturowali się wcześniej z siostrą. W rozmowie z dziennikarzem serwisu wp.pl, Bartłomiej podkreśla, że to, co stało się w 2003 roku było po prostu rodzinną sprawą. Zarówno on, jak i jego brat, odsiedzieli swoje wyroki i chcą teraz normalnie żyć.

Ale mieszkańcy Zakopanego nie zapomnieli o tej zbrodni. Są oburzeni, że Grzegorz i Bartek, jak gdyby nigdy nic prowadzą pensjonat, w którym przed laty zamordowali własną siostrę. Mieszkańcy twierdzą, że zabójstwo Agaty zwyczajnie się braciom opłacało. Właściciel jednej z zakopiańskich restauracji uważa, że nikt nie pozbywa się nieruchomości w tym mieście, ponieważ są to bardzo duże pieniądze.

Bartłomiej K. mówi:

- Ludzie piszą w internecie różne opinie (...) Najgorsze, że to nasza rodzinna sprawa, niezwiązana z biznesem. Na pewno ma to wpływ, bo widać, że po takich hejterskich wpisach obroty spadają. Co było, to było.

Na pytanie, czy się opłacało, nie odpowiada.

- Gdy to się potwierdziło, nogi się pode mną ugięły. Jednego dnia straciłam troje dzieci - podsumowuje tragedię Ewa K., matka rodzeństwa.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kontynuuj dyskusję

Dołącz do Pecetowicza, aby kontynuować dyskusję w tym wątku.

  • Dodaj nową pozycję...
  • Dodaj nową pozycję...